Właściciel gabinetu wpisuje w telefon „stomatolog Szczecin”, widzi swoją wizytówkę na drugim miejscu i zamyka temat. Tego samego popołudnia pacjentka z drugiego końca miasta wpisuje dokładnie to samo i tej wizytówki nie widzi wcale, bo jest ósma, poniżej zwijanej listy. Oba wyniki są prawdziwe.
Pozycja firmy w Mapach Google nie jest jedną liczbą. Jest mapą liczb, które zmieniają się co kilka przecznic, bo Google pokazuje wyniki lokalne inaczej każdemu, kto szuka z innego miejsca. Dopóki mierzysz z własnego biurka, sprawdzasz jedyny punkt na mapie, w którym z definicji wypadasz najlepiej.
Ten tekst pokazuje, dlaczego tak się dzieje, jak wygląda pomiar, który mówi prawdę, i jakie decyzje da się z niego wyciągnąć. Bez tego można miesiącami dolewać pracy do profilu, który w promieniu kilometra jest w czołówce, a dwa kilometry dalej nie istnieje.
Najważniejsze wnioski
- Odległość między klientem a Twoją firmą jest najsilniejszym z trzech czynników, które Google bierze pod uwagę w wynikach lokalnych, i jako jedyny nie da się go poprawić żadną pracą przy profilu.
- Pomiar wykonany pod własnym adresem zawyża wynik zawsze, bo mierzy punkt, w którym odległość wynosi zero.
- Siatka pozycji, czyli pomiar z kilkudziesięciu punktów rozłożonych wokół firmy, zamienia jedną liczbę w zasięg wyrażony w kilometrach.
- Pomiar poza godzinami otwarcia potrafi pokazać zapaść, której nie ma, bo Google spycha zamknięte firmy niżej.
- Wąski zasięg przy dobrej pozycji pod samą siedzibą oznacza słabość całego profilu, której nie naprawi praca nad jedną frazą.
Odległość od szukającego jest najsilniejszym czynnikiem pozycji w Mapach
Google układa wyniki lokalne z trzech czynników, a jednym z nich jest odległość między miejscem, z którego ktoś szuka, a adresem firmy. Dwa pozostałe, czyli dopasowanie profilu do zapytania i rozpoznawalność firmy, opisujemy osobno. Tutaj interesuje nas wyłącznie odległość, bo to ona sprawia, że jedna firma ma w tym samym mieście kilka różnych pozycji naraz.
Praktyczna różnica jest taka, że nad dwoma pozostałymi czynnikami pracujesz, a odległości nie zmienisz. Nie przeniesiesz gabinetu bliżej każdego pacjenta w mieście. Możesz za to sprawić, że przy tej samej odległości Google wybierze Ciebie zamiast konkurenta, i właśnie po to buduje się siłę profilu. To jest zasadniczy powód, dla którego monitoring pozycji Google Maps ma sens tylko wtedy, gdy mierzy z wielu punktów naraz. Pomiar z jednego miejsca opisuje jedną odległość i nie mówi nic o pozostałych. Same czynniki rankingowe rozbieramy w tekście o tym, jak działa algorytm Google Maps.

Local Pack, czyli ta trójka firm z mapką, którą Google pokazuje nad zwykłymi wynikami, ma tylko trzy miejsca. Czwarta firma jest już pod przyciskiem „więcej miejsc”, którego większość ludzi nie klika. Dlatego pytanie „czy jesteśmy w TOP3” ma sens wyłącznie razem z pytaniem „w jakim obszarze”. Sam Google opisuje ten mechanizm w dokumentacji wyników lokalnych.
Sprawdzanie pozycji z własnego biurka zawyża wynik przy każdej próbie
Gdy wpisujesz frazę na swoim telefonie, siedząc w firmie, Google dostaje sygnał lokalizacji z tego właśnie punktu. Odległość, czyli jeden z trzech czynników, wynosi wtedy zero. Nikt w mieście nie ma lepszej pozycji startowej w tym konkretnym miejscu niż Ty.
Do tego dochodzi historia. Google zna Twoje konto, wie, że wielokrotnie otwierałeś własny profil, i chętniej pokazuje to, co już znasz. Tryb prywatny pomaga tylko częściowo, bo usuwa historię konta, ale nie usuwa lokalizacji urządzenia. W audytach wizytówek, które robimy, to jest najczęstszy powód rozjazdu między tym, co widzi właściciel, a tym, co pokazuje pomiar wykonany z zewnątrz.

Skutek jest kosztowny, bo prowadzi do złej decyzji. Ktoś, kto widzi u siebie drugie miejsce, uznaje temat za zamknięty i nie inwestuje w profil. Telefony tymczasem nie przychodzą, bo połowa miasta go nie widzi. Odwrotny scenariusz też się zdarza: właściciel ogląda wynik z jednej wizyty na obcym osiedlu, widzi dziesiąte miejsce i wpada w panikę, choć w swoim naturalnym obszarze jest w czołówce.
Siatka pozycji zamienia jedną liczbę w zasięg wyrażony w kilometrach
Siatka pozycji, nazywana też pomiarem siatkowym, polega na tym, że tę samą frazę sprawdza się z kilkudziesięciu punktów rozłożonych równomiernie wokół firmy, na przykład z siedmiu na siedem punktów w promieniu pięciu kilometrów. Każdy punkt dostaje swoją pozycję, a całość układa się w mapę, na której widać obszar, gdzie firma jest widoczna, i granicę, za którą znika.
To jest różnica między zdaniem „jesteśmy trzeci” a zdaniem „jesteśmy w pierwszej trójce w promieniu kilometra, w drugiej trójce do trzech kilometrów, a dalej wypadamy poza pierwszą dziesiątkę”. Drugie zdanie da się przełożyć na decyzję, pierwsze nie.

| Sposób pomiaru | Co pokazuje | Czego nie pokazuje |
|---|---|---|
| Wpisanie frazy na własnym telefonie | Pozycję w jednym punkcie, przy zerowej odległości i z historią konta | Wszystkiego poza tym punktem |
| Tryb prywatny w przeglądarce | Pozycję bez historii konta | Nadal tylko jeden punkt, bo lokalizacja urządzenia zostaje |
| Darmowe narzędzie z jednym wynikiem | Pozycję dla wybranego miasta jako całości | Różnic wewnątrz miasta, a to w nich siedzi problem |
| Siatka pozycji | Zasięg widoczności i jego granicę w kilometrach | Powodów, dla których granica leży akurat tam |
Ostatnia kolumna jest ważna, bo siatka jest przyrządem pomiarowym, a nie diagnozą. Pokazuje, gdzie jesteś widoczny. Odpowiedź na pytanie dlaczego wymaga porównania profilu z tymi, które w słabych punktach wygrywają, a to już osobna praca.
Z mapy pozycji da się wyjąć konkretną decyzję, jeśli czytasz jej kształt zamiast średniej
Pierwszym odruchem po zobaczeniu siatki jest policzenie średniej pozycji. To najmniej użyteczna liczba, jaką można z niej wyciągnąć, bo skleja obszar, w którym dominujesz, z obszarem, w którym nie istniejesz, i daje wynik nieopisujący żadnego realnego klienta. Czytaj kształt plamy, nie jej średnią.
| Co widać na siatce | Co to najczęściej znaczy | Pierwszy ruch |
|---|---|---|
| Mocna czołówka tylko przy samej siedzibie, gwałtowny spadek po kilometrze | Profil wygrywa wyłącznie odległością, bo pozostałe dwa czynniki są słabsze niż u konkurencji | Praca nad siłą profilu: kategorie, usługi, opinie, zdjęcia |
| Równomiernie średnia pozycja na całym obszarze | Profil jest poprawny, ale niewyróżniający się | Znalezienie jednej przewagi i rozbudowa profilu wokół niej |
| Dobra widoczność w jednym kierunku, słaba w drugim | Po słabej stronie siedzi silniejszy konkurent | Porównanie profilu z tym konkretnym profilem, punkt po punkcie |
| Zapaść na całej siatce z dnia na dzień | Zwykle błąd pomiaru albo zmiana w samym profilu, rzadziej realny spadek | Sprawdzenie godzin pomiaru i historii zmian w profilu przed ogłoszeniem alarmu |
Najczęstszy z tych czterech obrazów to pierwszy. Firma jest widoczna dla ludzi, którzy i tak przechodzą obok, a niewidoczna dla tych, którzy dopiero wybierają. Tam leży cała różnica między profilem, który podtrzymuje ruch z okolicy, a profilem, który dowozi nowych klientów.
Dwa błędy pomiaru potrafią zamienić poprawną mapę w fałszywy alarm
Pierwszy błąd to pomiar poza godzinami otwarcia. W naszych pomiarach ta sama firma wypada na siatce wyraźnie niżej, gdy jest akurat zamknięta, co ma sens, bo dla kogoś, kto szuka teraz, zamknięty warsztat jest mało użyteczny. Google tego wprost nie potwierdza, ale skutek widać na tyle regularnie, że pomiar poza godzinami otwarcia jest po prostu bezwartościowy. Siatka zdjęta w sobotę wieczorem dla firmy pracującej od poniedziałku do piątku pokaże obraz gorszy od prawdziwego, a porównanie takiego pomiaru z pomiarem z wtorkowego popołudnia wygląda jak załamanie. To najczęstsza przyczyna alarmów, które nie mają pokrycia w rzeczywistości.
Drugi błąd to wyciąganie wniosku z jednego pomiaru. Wyniki lokalne wahają się z dnia na dzień o kilka pozycji bez żadnej przyczyny po stronie firmy, więc pojedyncza siatka jest zdjęciem, a nie trendem. Dopiero seria pomiarów w tych samych godzinach i tych samych punktach pokazuje kierunek. Zasada jest prosta: zmiana widoczna w jednym pomiarze to szum, zmiana utrzymująca się przez trzy kolejne pomiary to sygnał.
Do tego dochodzi warunek, o którym łatwo zapomnieć. Pomiary porównuje się tylko wtedy, gdy pochodzą z tej samej siatki punktów i tej samej frazy. Zmiana promienia albo gęstości punktów zmienia wynik sama z siebie, niezależnie od tego, co dzieje się z profilem.
Wąski zasięg naprawia się siłą profilu, nie poprawianiem jednej frazy
Gdy siatka pokazuje czołówkę przy siedzibie i pustkę kilka kilometrów dalej, kuszące jest szukanie sztuczki na tę jedną frazę. To ślepa uliczka, bo Google nie ocenia frazy, tylko profil jako całość w zestawieniu z konkurencją w danym punkcie. Poszerzenie zasięgu bierze się z tego, że w oczach algorytmu stajesz się wyborem lepszym mimo większej odległości.
Klienci pytają nas najczęściej o kolejność prac. Odpowiedź jest za każdym razem podobna, bo kolejność wynika z tego, co algorytm sprawdza najpierw. Zaczyna się od kategorii głównej, czyli tego jednego określenia, którym firma opisuje w profilu swoją podstawową działalność, bo źle dobrana kategoria wyklucza z wyników, zanim cokolwiek innego zdąży zadziałać. Potem idzie komplet usług i opisów, potem regularność opinii, a na końcu zdjęcia i posty. Odwrotna kolejność, czyli zaczynanie od postów przy niedopasowanej kategorii, to praca, której siatka nie zauważy.
Uczciwie trzeba też powiedzieć, gdzie leży granica. Firma z jednym adresem nie będzie pierwsza w całym dużym mieście i żadne narzędzie tego nie zmieni. Realny cel to przesunięcie granicy widoczności o kilka kilometrów i wejście do czołówki na osiedlach, które sąsiadują z Twoim. To jest osiągalne i to zwykle wystarcza, bo ludzie szukający usługi lokalnej i tak rzadko jadą przez pół miasta.
Najczęstsze pytania
Jak sprawdzić pozycję wizytówki Google, żeby wynik był prawdziwy?
Pomiar musi pochodzić z punktu innego niż siedziba firmy i z godzin, w których firma jest otwarta. Sprawdzanie na własnym telefonie w siedzibie zawyża wynik, bo odległość wynosi wtedy zero, a Google zna historię Twojego konta. Najbliżej prawdy jest pomiar siatkowy, czyli sprawdzenie tej samej frazy z kilkudziesięciu punktów rozłożonych wokół firmy.
Czy da się pozycjonować wizytówkę Google?
Tak, choć nie polega to na optymalizowaniu pojedynczej frazy jak przy stronie internetowej. Google ocenia profil jako całość w zestawieniu z konkurencją w konkretnym punkcie na mapie, więc pracuje się nad trafnością i rozpoznawalnością: kategorią główną, kompletem usług, regularnymi opiniami i aktualnymi danymi. Trzeciego czynnika, czyli odległości, nie da się zmienić.
Ile punktów powinna mieć siatka pozycji?
Dla firmy usługowej w mieście sensownym punktem wyjścia jest siatka od 5 na 5 do 7 na 7 punktów w promieniu kilku kilometrów. Gęstsza siatka rysuje granicę widoczności dokładniej, rzadsza grubszą kreską, ale obie odpowiadają na to samo pytanie o zasięg. Ważniejsze od gęstości jest to, żeby kolejne pomiary robić dokładnie na tej samej siatce, bo sama zmiana liczby punktów przesuwa średnią pozycję i wygląda jak poprawa albo spadek, którego nikt nie wypracował.
Jak często warto mierzyć pozycję w Mapach?
Raz w tygodniu, zawsze w tych samych godzinach i na tej samej siatce punktów. Wyniki lokalne wahają się o kilka pozycji z dnia na dzień, więc pojedynczy pomiar to szum. Za sygnał uznaje się dopiero zmianę utrzymującą się przez trzy kolejne pomiary.
Czy wąski zasięg widoczności da się poszerzyć?
Tak, ale drogą jest wzmocnienie całego profilu. Zabiegi wokół jednej frazy tu nie działają. Granica widoczności przesuwa się wtedy, gdy algorytm zaczyna wybierać Twoją firmę mimo większej odległości. Realnym celem dla firmy z jednym adresem jest przesunięcie tej granicy o kilka kilometrów i wejście do czołówki na sąsiednich osiedlach. Pierwsze miejsce w całym dużym mieście osiągalne nie jest.
Sprawdź, jak wygląda Twój profil, zanim zaczniesz cokolwiek zmieniać
Zanim zdecydujesz, gdzie ulokować pracę i pieniądze, warto zobaczyć stan wyjściowy opisany liczbami zamiast wrażeniem z własnego telefonu. Wpisz nazwę swojej firmy w bezpłatnym audytorze wizytówek, a dostaniesz ocenę kompletności profilu i listę rzeczy, które osłabiają go wobec konkurencji. To zajmuje minutę i pokazuje dokładnie te elementy, od których zależy, czy Twoja granica widoczności przesunie się w stronę klientów, czy zostanie tam, gdzie jest dzisiaj.
Jak wcześnie zauważyć, że konkurent wyprzedza Cię w Mapach Google
Jak sprawdzić, czy AI Overviews w Google poleca Twoją lokalną firmę
